I znów krok w tył...

Autor

No i niestety krok do tyłu.. Przez  święta przybyło mnie 1kg. Ale mówi się trudno. Nie mam zamiaru się poddać z powodu wielkanocy. Po prostu będę walczyć chwilę dłużej. 

Wyszło wreszcie słoneczko, chodniki obsychają, a ja dziś pierwszy raz będę biegać. Nareszcie przewietrze trampki ;p Do tego w sobotę byłam z Paul na basenie. Było fajnie. Nie pływałam chyba z pięć lat, co dały mi odczuć w niedziele mięśnie. Ale na pewno to powtórzymy. 

Jutro piewsze zajęcia z tańca. Już się nie mogę doczekać. 

Walczę dalej i się nie poddam.

Komentarze

Ojj tam, taki kilogram :) pewnie siedzi jedzonko swiąteczne w jelitach :D a zaraz wszystko wróci do normy.

Ja tez dzisiaj ide biegać. Przez ten niekończący sie śnieg przerwałam bieganie na chyba 3 miesiące.

No to biegamy dzisiaj razem :)

Powodzenia !

 

Dzięki wielkie i również życzę powodzenia:) ja właśnie wróciłam z biegania. Może nie był to maraton, bo zaczęłam od interwałów, ale i tak jestem z siebie zadowolona. Jakieś 30minut naprzemiennego biegu i marszu dało mi w kość ;) ale to jest takie radosne zmęczenie. Mówię jak masochistka xD Daj znać jak Tobie pójdzie po przerwie :)

 

 

Jestem zaskoczona moim bieganiem. Myślałam, że będzie gorzej. Przebiegłam moja standardową trase. Takie 3.5 km bez zatrzymywania, wolniutkim truchcikiem. Nie lubie biegać interwałowo. No chyba, że juz na prawde nie moge biec to wtedy idę. No ale wlaśnie dzisiaj sie nie zatrzymywałam. Biegłam bardzo wolno bo chiała ukonczyć bieg. Ale teraz stwierdzam, że mogłam troszke przyspieszyć.  Nie mierzyłam czasu więc nie wiem jak to wyszlo w minutach, następnym razem wezmę stoper.Teraz czuje sie świetnie. No i pewnie spać bede jak niemowlak :D

Organizm zapamiętuje intensywność i sposób biegania, który nam odpowiada, nawet po przerwie szybko można wrócić do dawnej częstotliwości.

Dodaj komentarz

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.